W związku z problemami budżetowymi kraju godnym naśladowania zdaje się przykład sędziego gminnego z Czyżewa. Z własnej bowiem kabzy dofinansowuje kierowaną przez siebie instytucję. Tamtejszy sąd działa wyjątkowo efektywnie, a jedyny problem stanowią odporni na wszelkie kary kryminaliści. Ci z każdego pobytu za kratami wracają coraz lepiej wyedukowani w swym złodziejskim fachu, więzienie zaś wcale ich nie odstrasza, a wręcz przeciwnie, bo daje im „możliwość zapewnienia na czas określony wyrokiem, wygodnego bytu bez pracy i troski o jutro”.
W Kosowie doszło do amatorskiego przedstawienia teatralnego, z którego dochód miał zasilić fundusze sterdyńskiego szpitala. Pomimo ogromu włożonego w spektakl wysiłku i niemałego talentu aktorów, dochód był raczej skromny. Sala, choć wcale nie imponujących rozmiarów świeciła pustakami, a z niektórych okolicznych majątków nikt się nie pojawił. Byli też osobnicy, którzy przedstawienie obejrzeli, lecz na szczytny cel nie poświęcili kopiejki. Nie spodziewano się na widowni zbyt wielu reprezentantów pewnej mniejszości (a w przypadku Kosowa większości), ale nikt nie oczekiwał z tej strony wręcz bojkotu. Zaledwie kilku starozakonnych śmiałków zjawiło się na próbie, ale szybko pożałowali tego kroku, gdyż rabin nie wpuścił śmiałków do bóżnicy.
Sąd gminny w Czyżewie, daremny trud amatorów z Kosowa całe opracowanie